fbpx

Kazimierz Kyrcz Jr. – „Chłopcy, których kochano za mocno” [Recenzja]

0

Czy można kochać za mocno? Czy kochając, można wyrządzić komuś krzywdę? Czy swoją miłością można zmienić kogoś w złego człowieka? Intuicyjnie powiedzielibyśmy, że nie, ale Kazimierz Kyrcz pokazuje, że jednak można.

W swoim kryminale „Chłopcy, których kochano za mocno” Kazimierz Kyrcz Junior przedstawia historię seryjnego mordercy Kuby Szpikulca i policjantów z grupy zadaniowej. Ktoś morduje prostytutki, a cechą charakterystyczną działania sprawcy jest ćwiartowanie ciał. Jednak zabójca to nie jedyne zmartwienie funkcjonariuszy. Oprócz tego, że muszą sprostać stawianym przed nimi wymaganiom, walczą też z własnymi demonami. By złapać przestępcę, będą zmuszeni zawrzeć sojusz z każdym, kto jest w stanie przybliżyć ich do celu. Nawet z ludźmi, od których do tej pory trzymali się z daleka.

Akcja książki rozgrywa się w Krakowie i częściowo stanowi kontynuację losów bohaterów poprzedniej powieści Kazimierza Kyrcza zatytułowanej „Dziewczyny, które miał na myśli”. Mam jednak dobrą wiadomość dla osób, które jej nie znają –  „Chłopców…” można czytać jako odrębną powieść. Co prawda zawiera odniesienia  do przeszłości bohaterów i wydarzeń, które działy się wcześniej, ale są one opisane w taki sposób, że orientujemy się w ogólnym zarysie przeszłości bohaterów. Z kolei ci, którzy czytali „Dziewczyny…”, będą mieli dodatkową przyjemność z poznania dalszych losów bohaterów.

Dłużej nie dało się tego odwlekać. Rodzicielka coraz gwałtowniej bombardowała go esemesami z pytaniem, kiedy wreszcie ją odwiedzi. Że czuje się coraz gorzej, że słabuje, że strzykanie w kościach, szyi i płucach nie pozwala jej spać, a wyrodny synalek kompletnie nie poczuwa się, by ulżyć matuli. 
Odczytując pełne jadu i pretensji elaboraty, walczył z pokusą, by rzeczywiście ulżyć biedaczce. Raz na zawsze. Uznał jednak, że lepiej, żeby jeszcze pocierpiała. To oczyszcza karmę. (…) Znów dopadł go ten najgorszy rodzaj wstydu, wstyd za rodziców. Z jednej strony najchętniej rzeczywiście zamknąłby matkę w urnie, z drugiej zaś obawiał się, że gdy jej zabraknie, zabraknie mu też motywacji do dalszego samodoskonalenia. (…) 
Na szczęście szybko nastąpiło otrzeźwienie. Potrząsnął głową, w duchu przepraszając Stwórcę za to, że pozwolił sobie na obrazę. Wybacz mi, proszę. Panie, potrzebuję tych lekcji pokory.      

W książce nie cały czas towarzyszymy seryjnemu mordercy, gdyż w dużej części autor przeniósł uwagę na policjantów. Dzięki temu dowiadujemy się zdecydowanie więcej o osobach prowadzących sprawę Szpikulca. Mamy okazję wniknąć trochę w relacje między funkcjonariuszami, poznajemy ich drobne grzeszki i romanse, wiemy, kto z kim pije wódkę, a kto kogo nie lubi. Muszę przyznać, że obraz pracy policji naprawdę spodobał mi się w tej powieści, zwłaszcza że Kyrcz pokazuje również trudy tego bardzo wymagającego przecież zawodu – wyczerpanie, przenoszenie problemów z pracy do domu, obciążenie emocjonalne.

Kyrcz umiejętnie poprowadził akcję i rozmieścił w powieści punkty kulminacyjne. Już w pierwszym rozdziale zaserwował czytelnikom potężną dawkę emocji. Później na zmianę buduje napięcie i uspokaja fabułę, nie pozwalając nam odłożyć książki. Zadbał też o to, by zawrzeć w powieści zarówno momenty straszne, jak i śmieszne – te drugie pojawiają się głównie za sprawą policjantów. Bohaterowie zbudowani na zasadzie kontrastów drastycznie się od siebie różnią, niektórzy nie są też zbyt rozgarnięci. Każdy z nich obdarzony został zupełnie różnymi cechami. Mimo wielu plusów „Chłopcy, których kochano za mocno” nie są kryminałem idealnym. Nie przypadły mi do gustu niektóre dialogi, miejscami puste, banalne, niewnoszące niczego do fabuły. Część scen sprawia wrażenie umieszczonych w fabule na siłę, bez przekonania, jakby miały być tylko łącznikami między ważniejszymi wydarzeniami. Uczciwie jednak przyznaję, że nie ma ich wiele.

Kazimierz Kyrcz Junior znów zaserwował nam thriller kryminalny z całkiem sporą dawką humoru. Świetnie operuje językiem i umiejętnie podkreśla nim nastrój dreszczowca. Z pewnością dobrą decyzją było skupienie się na opisie życia prywatnego i relacji policjantów, choć, jak już wspomniałem, niektóre dialogi mnie zawiodły – w dobrze napisanej i zaplanowanej powieści raczej nie powinny się one znaleźć. Mimo to powieść powinna zadowolić fanów tego gatunku. Zaskoczeń w niej z pewnością nie brakuje!

 

Autor: Kazimierz Kyrcz Jr.
Tytuł: „Chłopcy, których kochano za mocno”
Cykl: Kuba Szpikulec (tom 2.)
Wydawca: Wydawnictwo Harper Collins
Data wydania: 31 stycznia 2020 roku
Liczba stron: 384
ISBN: 9788327646897

Bądź na bieżąco. Włącz powiadomienia.

Komentarze
Ładowanie...

Ta strona korzysta z plików cookie. Zakładamy, że nie masz nic przeciwko, ale możesz zrezygnować, jeśli chcesz. Akceptuje Czytaj wiecej...